Wpis tygodnia

Autor wpisu:

Bartłomiej Borzucki

Bartłomiej Borzucki

Programista z zawodu i miłośnik ekonomii klasycznej. Prowadzi własnego bloga o ekonomii pod adresem ekonomia-klasyczna.pl, gdzie kontynuuje swoją pracę magisterską pod tytułem "Ekonomia klasyczna dla dzieci". Praca została wyróżniona w konkursie Magister PAFERE 2014.

Zobacz artykuły, które napisał:

Bartłomiej Borzucki

Czym różni się kredyt od dotacji?

09 września 2015

Czym różni się kredyt od dotacji? Jest to z pozoru bardzo łatwe pytanie, z którym nie powinien mieć problemu uczeń szkoły podstawowej. Jednak to tylko pozory. Gdybyśmy wszyscy znali poprawną odpowiedź na nie, to słowo dotacja zawsze budziłoby w nas wewnętrzny niepokój, a osoby propagujące ideę takich rozwiązań wydawałyby się nam automatycznie niegodnymi zaufania.

 

Najłatwiej zauważyć różnice i podobieństwa dwóch z pozoru różnych pojęć, analizując przykład miasta, w którym istnieje problem słabej jakości usług przedszkolnych. Tę kwestię można rozwiązać na dwa sposoby: za pomocą dotacji (pobudzić rynek od zewnątrz) lub kredytu inwestycyjnego (działanie oddolne).

 

Analizując ryzyko niepowodzenia inwestycji, możemy zauważyć, że bank minimalizuje prawdopodobieństwo porażki poprzez dogłębną analizę wniosku kredytowego, zabezpieczenie pożyczki oraz marżę, która wzrasta wraz ze wzrostem ryzyka niewypłacalności kredytobiorcy. Dodatkowo bank zarabia na każdym kredycie, dlatego w przypadku niepowodzenia jakiejś inwestycji wszyscy pozostali klienci niejako zrzucają się na ten niespłacony kredyt. W przypadku dotacji ryzyko niepowodzenia przedsięwzięcia bierze na siebie państwo, ponieważ dotacja nie jest zabezpieczona majątkiem dotowanej osoby i warunki jej otrzymania są ogólnie znane i nie są parametryzowane pod konkretnego odbiorcę. Dodatkowo instytucja państwowa udzielająca dotacji nie czerpie bezpośrednich zysków z inwestycji, więc z definicji nie dąży ona do wspierania tych przedsięwzięć, które rokują najlepiej.

 

Co gorsza, cel i warunek otrzymania dotacji nie są logicznie ze sobą powiązane. Taka pomoc państwa jest skierowana bardzo często do osób, które dopiero chcą wejść na rynek. A przecież bezrobotnemu czy świeżo upieczonemu absolwentowi bardzo trudno jest założyć przedszkole i zarządzać nim w taki sposób, aby przynosiło zyski. A mimo to brak doświadczenia, który niesamowicie utrudnia wypracowanie zyskownego biznesu, jest jednym z warunków otrzymania dotacji. Utrzymanie się na rynku przez pewien czas także nie spowoduje, że jakość usług przedszkolnych zwiększy się na danym obszarze. Dotacje mogą doprowadzić nawet do sytuacji odwrotnej, ponieważ dotowane przedszkola mogą spowodować bankructwo konkurencji, a potem same zbankrutować z powodu złego zarządzania. W przypadku kredytu inwestycyjnego występuje naturalny łańcuch zależności: osoba ma pomysł na otwarcie przedszkola, następnie otrzymuje kredyt z banku, później jej pomysł jest weryfikowany przez rynek i jeśli na siebie zarabia, to kredyt jest spłacany, lokalne społeczeństwo uzyskuje długotrwały wzrost standardu usług przedszkolnych, a kompetentna osoba może pracować. W przeciwnym wypadku kredytobiorca i kredytodawca muszą ponieść konsekwencje swoich decyzji.

 

W czasie udzielania dotacji państwo przejmuje rolę banku, wspierając ryzykowne przedsięwzięcia, oraz dodatkowo konkuruje z innymi uczestnikami rynku finansowego na nierównych zasadach, ponieważ jest twórcą prawa i poborcą podatków. Co więcej nie jest rozliczane z błędnych inwestycji, ponieważ giną one w ogólnych kosztach funkcjonowania państwa.

 

Przysłowia są mądrością narodu. Jedno z chińskich powiedzeń mówi, że jeśli uczeń jest gotowy, to pojawia się nauczyciel. Gotowość przedsiębiorcy do uruchomienia biznesu nie pojawia się w czasie wypełnienia wniosku o dotację, tylko wtedy, gdy jest gotowy zaryzykować swoim majątkiem i czasem oraz wykorzystać nabyte umiejętności, aby stworzyć dobrze prosperujący biznes.

 

Udostępnij na:

Polecamy także:

STRONA WPISU: jeden losowy post

  • Karol Mazur

    Czy bronić krzywej Kuznetsa?

    W swoim antykapitalistycznym opus magnum „Kapitał w XXI wieku” ekonomista Thomas Piketty pastwi się nad koncepcją ekonomiczną zwaną krzywą Kuznetsa[1]. Nazwa krzywej pochodzi od nazwiska słynnego amerykańskiego ekonomisty Simona Kuznetsa, który w połowie XX wieku empirycznie udowodnił (głównie na przykładzie Stanów Zjednoczonych), że nierówności dochodów w początkowej fazie ożywienia gospodarczego rosną, by później po osiągnięciu […] Czytaj więcej

Komentarze: